by lobzovka | 6:08 pm
Wróciła dziś i przyniosła nam angielską pogodę. Za to Hani i Asi zawiozła słońce i piękne polskie lato. A może późną wiosnę. To druga podróż Vandy. Pierwszą była podróż do Rzymu z Karolkiem. Pojechała i wróciła razem z nim. Dziś natomiast wróciła w kopercie z pieczęcią poczty królewskiej. Posmak nowości i przygody – choćby „cieniutkiej” – bardzo przyjemny:) Zapowietrzona Zosia przez moment wyglądała jak Pollyanna Hayley Mills.
To właśnie ta mina.
Z paczki niecierpliwie wyciągała bilety, muszelki- a wiesz, że w niektórych muszlach mieszkają raki nieboraki?!– liście, mapę, foldery. Mamooo, paaa! Z Vandą przywitała się jak z siostrą. Teraz wszystkie informacje zwrotne czekają bezpiecznie w królewskiej kopercie z bąbelkami. Wszystkie oprócz Vandy. Ją Zosia chciała postawić na widoku, żeby się napatrzyć, nacieszyć, zanim znowu nasz ft ruszy w swoja następną podróż. Do Santiago de Compostela.
Obiecuję, i motywuje się tą publiczna obietnicą, że najpóźniej do końca lipca opiszę podróż Vandy. Tą do Rzymu i tą do Plymouth. Oczywiście ze zdjęciami jak na każdy dziennik z podróży przystało. Tymczasem kilka zdjęć na gorąco z powrotu.
Haniu, Asiu, Aniu i Olo – dziękujemy za gościnę.
Czekamy na waszą podróżującą chudzinę 🙂
ps. a przy okazji dowiedziałam się co to takiego efekt Pollyanny

 

 

 

 

 

 

Comments

Grzegorz Ginter

Cudne, po prostu cudne 🙂

Cze 30.2014 | 07:37 pm

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *